Rano strasznie nie chciało mi się wstawać. Ale wiedziałam, że w szkole mogę spotkać przystojnego Alejandro. No więc, leniwie wstałam, przebrałam się i ruszyłam do szkoły. I nie myliłam się z myślą o chłopaku. Blondyn stał przy wejściu do budynku, jakby na kogoś czekał.
- Cześć - uśmiechnął się zalotnie.
- Cześć - odpowiedziałam.
- Jaka teraz lekcja?
- Angielski, a ty?
- No skoro chodzimy razem do klasy, to chyba to samo.
- Chodzimy razem do klasy?
- Nie zauważyłaś mnie wczoraj? Siedzę za tobą i Jasminą. Cały czas ci się przyglądałem, z jaką łatwością rozwiązujesz wszystkie zadania. Jakbyś uczyła się tego dużo wcześniej od nas.
- Tak, właściwie to w Londynie uczyliśmy się tego w czwartej klasie podstawówki.
- Skoro tak, to czy mogłabyś mi wyjaśnić parę rzeczy z matmy? Nie ogarniam tych kątów. Nie umiem rozróżnić jaki to kąt przyległy, jaki półrozwarty i tak dalej.
- Okey, kiedy mam ci to wyjaśnić?
- Może w sobotę około drugiej?
- Okey, gdzie?
- Może u mnie?
- Okey.
Alejandro podał mi swój adres, wymieniliśmy się numerami telefonów i weszliśmy do budynku szkoły. Każdy znajomy blondyna patrzył na nas ze zdziwieniem. Natomiast gdy napotkaliśmy na drodze Valerię, plastikową lalunię z naszej klasy, od razu zrobiło mi się gorzej. Zaczęła przystawiać się do Alejandro i przytulać go. Postanowiłam, że zostawię ich samych, więc odwróciłam się w stronę, z której przyszliśmy i jeszcze trochę, a wpadłabym na Niallera, który uśmiechał się do mnie jak opętany.
- Niall? - zdziwiłam się. - Co ty tu robisz?
- Chciałem zobaczyć cię po raz ostatni, zanim wrócimy do Londynu - wyjaśnił.
- Jak to? Już wracacie?
- No, niestety. Też nie jestem zadowolony. Dopiero co udało mi się zobaczyć ciebie pierwszy raz od dwóch miesięcy i już muszę wracać. Ale nie bój się, będę cię odwiedzał co jakiś czas. Teraz już muszę lecieć. Pa, ślicznotko.
- Pa.
Horan odszedł, a ja rozejrzałam się dookoła. Wszystkie dziewczyny na korytarzu gapiły się na mnie z nienawiścią. No pięknie!
- Chyba nie złościsz się, że Alejandro woli mnie? - szepnęła mi do ucha Valeria.
- Mam wyjebane na ciebie i twojego pieprzonego Alejandro! - pierdolnęłam po polsku.
- Cooo?
- Gówno w zoo - odpyskowałam znów po polsku.
Poszłam w stronę klasy, w której mieliśmy pierwszą lekcję - angielski - z wychowawczynią.
- Dzieci, mam dla was wiadomość - oznajmiła. - W naszej szkole są organizowane zajęcia pozalekcyjne z języka polskiego. Wiem, że nie mamy takich zajęć w planie lekcji, ale tak jak mówię, to są zajęcia dodatkowe. Nie chcecie to nie musicie chodzić. Kto się zapisuje?
Podniosłam rękę do góry, tak samo jak Jasmina i parę innych osób z klasy. Nie widziałam czy Alejandro się głosi, czy nie, ale w tym momencie najmniej mnie to obchodziło. Nauczycielka zapisała wszystko na kartce i schowała do swojej książki. Wszystkie lekcje minęły nam bardzo szybko.
Po szkole szybko wybiegłam z budynku i ruszyłam w stronę swojego domu. Kiedy zamknęłam drzwi, zauważyłam, że nie ma cioci. Ciekawa byłam, gdzie się podziała. Ale jednak to jej życie, nie będę do niej dzwonić, wypytywać o wszystko, niech sobie robi, co chce.
Weszłam po schodach do swojego pokoju. Załączyłam laptopa. Od razu sprawdziłam twittera i facebooka. Żadnych nowych wiadomości. Na facebooku kilka zaproszeń do znajomych, nic więcej. Trochę mi się to przeciągnęło, więc położyłam się spać.
piątek, 23 listopada 2012
wtorek, 4 września 2012
Rozdział pierwszy
Pierwszy dzień szkoły. O, nie. Na pewno wszyscy będą mi dokuczac, jak w Londynie.
- Natalia, wstawaj, bo się spóźnisz - powiedziała ciocia Jadwiga.
- Już wstaję - zawołałam nieprzytomnym głosem.
Powoli wstałam i poszłam do łazienki. Poczesałam się, przebrałam i spojrzałam w lustro.
Nie żeby coś, ale wiedziałam, że jestem brzydka. Chciałam się tylko upewnic, czy włosy nie sterczą mi na wszystkie strony, jak to zwykle mam w Londynie. Teraz było idealnie. Krótkie blond włosy upięłam w kucyka. Niebieskie oczy patrzyły w lustro, jakby chciały powiedziec; "Weź dziewczyno, wyjdź w ogóle". Zeszłam na dół na śniadanie. Płatki z mlekiem. Jak zwykle. Już zdążyłam przywyknąc przez te dwa tygodnie.
Po śniadaniu wsiadłam do samochodu i ciocia zawiozła mnie do nowej szkoły. Nie byłam na rozpoczęciu, bo poprzedniego dnia wymiotowałam i ciocia wolała, żebym została w domu. Ale dziś już powiedziała, żebym szła. Więc nie miałam wyjścia.
Kiedy weszłam do budynku, wszyscy spojrzeli na mnie. Może dlatego, że właśnie dzwonił dzwonek, a ja szłam sobie donikąd się nie spiesząc? Ale jak w Londynie. Zawsze na wszystko miałam czas. Jednak tym razem sprawa wyglądała inaczej. Nie chciałam iśc do klasy. Cholernie się bałam reakcji nowych znajomych na widok mojej brzydkiej twarzy. Ciocia poprzedniego dnia poszła po kluczyk do szafki i plan lekcji, do sekretariatu. Podeszłam do mojej szafki, zmieniłam adidasy, w których chodziłam po podwórku na trampki, w których miałam chodzic w szkole.
Powoli weszłam do klasy, w której miałam pierwszą lekcję.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie - powiedziałam, zamykając za sobą drzwi.
- Julia Lajk? - zapytał nauczyciel.
- Tak.
- Siadaj obok koleżanki - wskazał na ostatnią ławkę przy oknie.
Usiadłam obok blondynki o niebieskich oczach. Spojrzała na mnie bez żadnego wyrazu twarzy. Chyba od pierwszego spotkania mnie nie polubiła.
Lekcja przeleciała mi dośc szybko i baaardzo nudno. Nauczyciel nie zadał zadania domowego, ale powiedział, że mamy się pouczyc, bo jutro będzie pytał. I tak zapamiętałam wszystko, więc po co miałam tracic czas na naukę? Zresztą, mogłabym się pouczyc. Nie miałam nic lepszego do roboty.
Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię.
- Cześc - uśmiechnęła się blondynka, z którą siedziałam w ławce. - Jestem Jasmina.
- A ja Natalia - odwzajemniłam uśmiech.
- Jesteś tu nowa?
- Tak.
- Skąd jesteś?
- Z Londynu. A wcześniej mieszkałam w Polsce.
- Ooo, słyszałam, że to ładny kraj.
- Nie tak ładny jak Hiszpania.
- Hej, może pójdziesz ze mną i z koleżanką na imprezę w nocy?
- Nie wiem czy ciocia się zgodzi.
- A nie możesz zapytac rodziców?
- Moi rodzice... Nie żyją.
- Przepraszam, nie wiedziałam. Przykro mi.
- Nie powinno. Pogadam z ciocią.
- Okey.
Jasmina podała mi swój numer telefonu i rozeszłyśmy się. Na następnej lekcji także siedziałyśmy razem. Nie wiedziałam czemu, ale zdawało mi się, że ona mnie polubiła. Ja też ją polubiłam.
Wieczorem zadzwoniłam do niej i powiedziałam, że ciocia zgodziła się, żebym szła. Koleżanka powiedziała, żebyśmy spotkały się pod szkołą za dwadzieścia ósma.
Czym prędzej pobiegłam do salonu.
- Ciociu - powiedziałam. - Ja idę.
- Dobrze - odpowiedziała ciocia Jadzia.
Miałam na sobie moje ulubione ubrania. Białą bluzę z kapturem, na zamek, oczywiście. Czarne rurki i zielone converse.
Chwyciłam klucze i wybiegłam z domu. Jas już czekała pod budynkiem szkoły.
- Cześc - uśmiechnęłam się.
- Cześc - odpowiedziała przyjaciółka. - Idziemy?
- Tak.
Poszłyśmy do parku, w którym miała się odbyc impreza. Usiadłyśmy na jednej z ławek i zaczęłyśmy rozmawiac o różnych rzeczach. Nawet przyjemnie mi się z nią rozmawiało.
W pewnym momencie podszedł do nas jakiś chłopak. Okey, trzech chłopaków.
- Cześc, Jasmina - powiedział wysoki brunet o niebieskich oczach.
- Cześc - odpowiedziała dziewczyna.
- Nie przedstawisz nas swojej koleżance?
- Natalia - zwróciła się do mnie. - To jest David - wskazała na chłopaka, z którym rozmawiała, a później na trochę niższego od niego bruneta o zielonych oczach; - Chester - uśmiechnęła się i wskazała na mojego wzrostu blondyna o błękitnych oczach; - Alejandro.
Gdy spojrzałam na tego ostatniego, aż zabrakło mi słów. Po prostu nie miałam pojęcia, co powinnam powiedziec.
- Miło mi - wybełkotałam.
- Nam również miło - odpowiedział Chester.
Nagle poczułam wibracje. Spojrzałam na telefon i przeprosiłam nowych znajomych. Szybko wcisnęłam zielony klawisz.
- Niall, to ty? - powiedziałam do słuchawki.
- Tak, to ja - usłyszałam odpowiedź.
- Dawno nie rozmawialiśmy. Coś się stało?
- Gdzie jesteś? Musimy pogadac.
- Dobrze wiesz, że jestem w Hiszpanii.
- Ja też jestem. I jestem w tym samym mieście.
- Jestem w parku, w którym odbywa się impreza.
- Okey, wiem, który to park. Zaraz tam będę.
- Jasne, pa.
- Pa.
Rozłączył się. Schowałam telefon do kieszeni.
- Kto to był? - spytała Jasmina.
- Kolega z Londynu - odpowiedziałam.
Nagle poczułam, jak ktoś daje mi całusa w policzek. Szybko się odwróciłam.
- Niall! - zawołałam i rzuciłam się Niallowi na szyję.
- Nati! - krzyknął Nialler.
- Więc o czym chciałeś ze mną porozmawiac?
- Mam do ciebie niespodziankę.
- Tak? Jaką?
- Zobaczysz. Stań przy scenie i zaczekaj. Za chwilę do ciebie dołączę.
- Jasne.
Zwróciłam się do Jasminy;
- Chodźmy pod scenę.
- Jasne - odpowiedziała.
Stanęłyśmy pod sceną. Był już tam ogromny tłum, samych dziewczyn. Kiedy zobaczyłam, kto wychodzi na scenę, oniemiałam.
- Chciałem zadedykowac tę piosenkę osobie, która jest w moim życiu kimś na prawdę ważnym - powiedział Nialler do mikrofonu. - Natalia, to dla ciebie.
Niall wraz z jakimiś kolegami, nie znałam ich, zaczął śpiewac. Poznawałam melodię, już kiedyś ją słyszałam, ale w tym momencie nie byłam w stanie sobie przypomniec, co to za piosenka.
Kiedy skończyli, Niall podszedł do mnie i zapytał;
- Podobało ci się?
- Czemu mi nie powiedziałeś, że jesteś sławny? - odpowiedziałam pytaniem.
- Nie chciałem psuc naszej przyjaźni.
- Nic nie zepsuje naszej przyjaźni.
- Chodź, poznam cię z chłopakami z zespołu.
- Nie...
- Chłopaki - zawołał, zanim zdążyłam dokończyc.
Po chwili pojawiła się piątka chłopaków. Brunet o długich prostych włosach obciętych "a'la Bieber" miał na imię Louis. Brunet z burzą loków to Harry. Szatyn z idealnie ułożoną fryzurą to Zayn. Brunet, mniej loków niż Harry, to Liam.
Zaczęliśmy rozmawiac o różnych rzeczach i nawet nie zauważyliśmy, kiedy minęła dwunasta. W domu miałam byc o pierwszej, więc pożegnałam się z przyjaciółmi i czym prędzej pobiegłam w stronę mieszkania.
- Natalia, wstawaj, bo się spóźnisz - powiedziała ciocia Jadwiga.
- Już wstaję - zawołałam nieprzytomnym głosem.
Powoli wstałam i poszłam do łazienki. Poczesałam się, przebrałam i spojrzałam w lustro.
Nie żeby coś, ale wiedziałam, że jestem brzydka. Chciałam się tylko upewnic, czy włosy nie sterczą mi na wszystkie strony, jak to zwykle mam w Londynie. Teraz było idealnie. Krótkie blond włosy upięłam w kucyka. Niebieskie oczy patrzyły w lustro, jakby chciały powiedziec; "Weź dziewczyno, wyjdź w ogóle". Zeszłam na dół na śniadanie. Płatki z mlekiem. Jak zwykle. Już zdążyłam przywyknąc przez te dwa tygodnie.
Po śniadaniu wsiadłam do samochodu i ciocia zawiozła mnie do nowej szkoły. Nie byłam na rozpoczęciu, bo poprzedniego dnia wymiotowałam i ciocia wolała, żebym została w domu. Ale dziś już powiedziała, żebym szła. Więc nie miałam wyjścia.
Kiedy weszłam do budynku, wszyscy spojrzeli na mnie. Może dlatego, że właśnie dzwonił dzwonek, a ja szłam sobie donikąd się nie spiesząc? Ale jak w Londynie. Zawsze na wszystko miałam czas. Jednak tym razem sprawa wyglądała inaczej. Nie chciałam iśc do klasy. Cholernie się bałam reakcji nowych znajomych na widok mojej brzydkiej twarzy. Ciocia poprzedniego dnia poszła po kluczyk do szafki i plan lekcji, do sekretariatu. Podeszłam do mojej szafki, zmieniłam adidasy, w których chodziłam po podwórku na trampki, w których miałam chodzic w szkole.
Powoli weszłam do klasy, w której miałam pierwszą lekcję.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie - powiedziałam, zamykając za sobą drzwi.
- Julia Lajk? - zapytał nauczyciel.
- Tak.
- Siadaj obok koleżanki - wskazał na ostatnią ławkę przy oknie.
Usiadłam obok blondynki o niebieskich oczach. Spojrzała na mnie bez żadnego wyrazu twarzy. Chyba od pierwszego spotkania mnie nie polubiła.
Lekcja przeleciała mi dośc szybko i baaardzo nudno. Nauczyciel nie zadał zadania domowego, ale powiedział, że mamy się pouczyc, bo jutro będzie pytał. I tak zapamiętałam wszystko, więc po co miałam tracic czas na naukę? Zresztą, mogłabym się pouczyc. Nie miałam nic lepszego do roboty.
Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię.
- Cześc - uśmiechnęła się blondynka, z którą siedziałam w ławce. - Jestem Jasmina.
- A ja Natalia - odwzajemniłam uśmiech.
- Jesteś tu nowa?
- Tak.
- Skąd jesteś?
- Z Londynu. A wcześniej mieszkałam w Polsce.
- Ooo, słyszałam, że to ładny kraj.
- Nie tak ładny jak Hiszpania.
- Hej, może pójdziesz ze mną i z koleżanką na imprezę w nocy?
- Nie wiem czy ciocia się zgodzi.
- A nie możesz zapytac rodziców?
- Moi rodzice... Nie żyją.
- Przepraszam, nie wiedziałam. Przykro mi.
- Nie powinno. Pogadam z ciocią.
- Okey.
Jasmina podała mi swój numer telefonu i rozeszłyśmy się. Na następnej lekcji także siedziałyśmy razem. Nie wiedziałam czemu, ale zdawało mi się, że ona mnie polubiła. Ja też ją polubiłam.
Wieczorem zadzwoniłam do niej i powiedziałam, że ciocia zgodziła się, żebym szła. Koleżanka powiedziała, żebyśmy spotkały się pod szkołą za dwadzieścia ósma.
Czym prędzej pobiegłam do salonu.
- Ciociu - powiedziałam. - Ja idę.
- Dobrze - odpowiedziała ciocia Jadzia.
Miałam na sobie moje ulubione ubrania. Białą bluzę z kapturem, na zamek, oczywiście. Czarne rurki i zielone converse.
Chwyciłam klucze i wybiegłam z domu. Jas już czekała pod budynkiem szkoły.
- Cześc - uśmiechnęłam się.
- Cześc - odpowiedziała przyjaciółka. - Idziemy?
- Tak.
Poszłyśmy do parku, w którym miała się odbyc impreza. Usiadłyśmy na jednej z ławek i zaczęłyśmy rozmawiac o różnych rzeczach. Nawet przyjemnie mi się z nią rozmawiało.
W pewnym momencie podszedł do nas jakiś chłopak. Okey, trzech chłopaków.
- Cześc, Jasmina - powiedział wysoki brunet o niebieskich oczach.
- Cześc - odpowiedziała dziewczyna.
- Nie przedstawisz nas swojej koleżance?
- Natalia - zwróciła się do mnie. - To jest David - wskazała na chłopaka, z którym rozmawiała, a później na trochę niższego od niego bruneta o zielonych oczach; - Chester - uśmiechnęła się i wskazała na mojego wzrostu blondyna o błękitnych oczach; - Alejandro.
Gdy spojrzałam na tego ostatniego, aż zabrakło mi słów. Po prostu nie miałam pojęcia, co powinnam powiedziec.
- Miło mi - wybełkotałam.
- Nam również miło - odpowiedział Chester.
Nagle poczułam wibracje. Spojrzałam na telefon i przeprosiłam nowych znajomych. Szybko wcisnęłam zielony klawisz.
- Niall, to ty? - powiedziałam do słuchawki.
- Tak, to ja - usłyszałam odpowiedź.
- Dawno nie rozmawialiśmy. Coś się stało?
- Gdzie jesteś? Musimy pogadac.
- Dobrze wiesz, że jestem w Hiszpanii.
- Ja też jestem. I jestem w tym samym mieście.
- Jestem w parku, w którym odbywa się impreza.
- Okey, wiem, który to park. Zaraz tam będę.
- Jasne, pa.
- Pa.
Rozłączył się. Schowałam telefon do kieszeni.
- Kto to był? - spytała Jasmina.
- Kolega z Londynu - odpowiedziałam.
Nagle poczułam, jak ktoś daje mi całusa w policzek. Szybko się odwróciłam.
- Niall! - zawołałam i rzuciłam się Niallowi na szyję.
- Nati! - krzyknął Nialler.
- Więc o czym chciałeś ze mną porozmawiac?
- Mam do ciebie niespodziankę.
- Tak? Jaką?
- Zobaczysz. Stań przy scenie i zaczekaj. Za chwilę do ciebie dołączę.
- Jasne.
Zwróciłam się do Jasminy;
- Chodźmy pod scenę.
- Jasne - odpowiedziała.
Stanęłyśmy pod sceną. Był już tam ogromny tłum, samych dziewczyn. Kiedy zobaczyłam, kto wychodzi na scenę, oniemiałam.
- Chciałem zadedykowac tę piosenkę osobie, która jest w moim życiu kimś na prawdę ważnym - powiedział Nialler do mikrofonu. - Natalia, to dla ciebie.
Niall wraz z jakimiś kolegami, nie znałam ich, zaczął śpiewac. Poznawałam melodię, już kiedyś ją słyszałam, ale w tym momencie nie byłam w stanie sobie przypomniec, co to za piosenka.
Kiedy skończyli, Niall podszedł do mnie i zapytał;
- Podobało ci się?
- Czemu mi nie powiedziałeś, że jesteś sławny? - odpowiedziałam pytaniem.
- Nie chciałem psuc naszej przyjaźni.
- Nic nie zepsuje naszej przyjaźni.
- Chodź, poznam cię z chłopakami z zespołu.
- Nie...
- Chłopaki - zawołał, zanim zdążyłam dokończyc.
Po chwili pojawiła się piątka chłopaków. Brunet o długich prostych włosach obciętych "a'la Bieber" miał na imię Louis. Brunet z burzą loków to Harry. Szatyn z idealnie ułożoną fryzurą to Zayn. Brunet, mniej loków niż Harry, to Liam.
Zaczęliśmy rozmawiac o różnych rzeczach i nawet nie zauważyliśmy, kiedy minęła dwunasta. W domu miałam byc o pierwszej, więc pożegnałam się z przyjaciółmi i czym prędzej pobiegłam w stronę mieszkania.
---------------------------
No tak, przyznam się. Nie wiedziałam co napisac, dlatego dałam do rozdziału chłopaków z One Direction. Ale nie będzie ich w każdym rozdziale. O to nie musicie się martwic. Podoba się?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Papatki ;*
poniedziałek, 3 września 2012
Prolog
Czy wy kiedykolwiek wyobrażaliście sobie miłośc od pierwszego wejrzenia? No bo ja nigdy. Ale jednak, stało się. A było to tak...
Po wypadku rodziców, przeprowadziłam się do ciotki do Hiszpanii. Był to piękny pełen słońca kraj. Razem z przyjaciółkami z nowej szkoły poszłyśmy na imprezę. I wtedy go zobaczyłam. Bardzo wyróżniał się wśród tłumu. Ale mniejsza o to...
Więc, jak już powiedziałam, nigdy wcześniej nie wierzyłam w miłośc od pierwszego wejrzenia. A wy? Jeśli nie, sądzę, że po mojej opowieści uwierzycie.
Po wypadku rodziców, przeprowadziłam się do ciotki do Hiszpanii. Był to piękny pełen słońca kraj. Razem z przyjaciółkami z nowej szkoły poszłyśmy na imprezę. I wtedy go zobaczyłam. Bardzo wyróżniał się wśród tłumu. Ale mniejsza o to...
Więc, jak już powiedziałam, nigdy wcześniej nie wierzyłam w miłośc od pierwszego wejrzenia. A wy? Jeśli nie, sądzę, że po mojej opowieści uwierzycie.
---------------------------------
Prolog króciutki, wiem. Ale cóż, nie ma co się rozpisywac, bo jeszcze zepsuję radośc z czytania. Mam nadzieję, że blog się spodoba.
Jedna zasada;
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)